Wezwanie, które zmieniło wszystko
Miesiąc później zadzwonił telefon.
Policja poprosiła mnie, żebym stawił się na komisariacie.
Ścisnęło mnie w żołądku – nie miałem pojęcia, dlaczego.
Kiedy przybyłem, zobaczyłem ją.
Tę samą kobietę, ale odmienioną. Miała czyste włosy, wyprostowaną postawę i błyszczące oczy.
Obok niej stał młody oficer, uśmiechając się z dumą. Razem wyjaśnili:
Ślady na jej ramionach nie były śladami przemocy, jak się obawiałem – to oznaki ciężkiej anemii. Żyła praktycznie za nic.
Za te 100 dolarów opłaciło jej posiłki i bilet autobusowy do schroniska, gdzie spotkała się z funkcjonariuszem. Pomógł jej znaleźć opiekę medyczną, pomoc żywnościową i bezpieczne miejsce do spania.
Teraz jej ramiona były czyste. Głos spokojny. Duch odzyskany.
„Chciałam, żebyś mnie tak zobaczył” – powiedziała cicho.
