Pełne koło
Policjant podał mi kopertę.
W środku było 1000 dolarów i odręczna notatka z wydziału:
„Jeden dobry uczynek nie powinien cię kosztować straty. Dziękuję, że zauważyłeś, kiedy nikt inny tego nie zrobił”.
Kobieta podeszła bliżej, wciąż nieśmiała, z błyszczącymi oczami.
„Mówiłam, że ci oddam” – powiedziała.
I tak się stało — dziesięciokrotnie.
Ale to nie pieniądze mnie poruszyły.
To cicha prawda, że dobroć, raz okazana, nigdy nie znika. Powraca, odnowiona.
Czasami najmniejszy gest – ciepły posiłek, chwila troski – wystarczy, by pomóc komuś zacząć od nowa.
A widok jej zaczynającej od nowa był wart więcej niż cokolwiek, co znajdowało się w tej kopercie.
