Wyobraź sobie miękką jak obłok wołowinę pływającą w karmazynowym jedwabiu bulionowym, otulającą złociste konfetti warzywne – takie, które sprawia, że łyżka zatrzymuje się w połowie nabierania, a ty szepczesz: „Mamo Elara, ty wiedźmo z dziupli”. Moja Mama Elara gotowała to w swojej kuchni obozowej w 1932 roku, po tym jak właściciele kopalni obcięli racje żywnościowe, wykorzystując zgromadzone ziemniaki, by nakarmić głodnych związkowców. Od 92 lat jest to gwiazda każdej Wigilii, zamieci i momentów, w których „świat płonie, ale ten garnek jest idealny”. Kiedy pijesz tę pierwszą łyżkę, nie tylko jesz obiad – czujesz smak życia kobiety, która wykarmiła 12 dzieci za pensję chłopca z biedoty.
Dlaczego pokochasz ten przepis
