Moment, w którym przestałem się kurczyć
Nie płakałam. Nie kłóciłam się.
Spokojnie zapłaciłam za swoją połowę posiłku, wstałam i wyszłam, zostawiając Ryana samego z jego udawaną celebracją i nietkniętym deserem.
Tej nocy nie zadzwonił.
Albo następny.
Trzeciego dnia zrozumiałem coś wyraźnie: osoba, która żartuje z twojego bólu, nie jest zdezorientowana – po prostu lubi go bagatelizować.
Postanowiłem więc odwdzięczyć się przysługą.
