Przyszło późno w środę wieczorem. Cichy dźwięk telefonu, pojedyncza linia na czacie grupowym – coś, czego nigdy nie zapomnę.
„Czy ktoś ma trochę grosza? Potrzebuję 60 dolarów na coś ważnego” – napisała moja babcia.
Żadnych emotikonów. Żadnych wyjaśnień. Tylko tyle.
Czat ucichł. Żadnych odpowiedzi od mamy, ciotek, kuzynów. Jeden po drugim pojawiały się małe wskaźniki „widziany”. A potem – nic.
Wpatrywałem się w ekran, czekając, aż ktoś odpowie. Ale nikt tego nie zrobił.
Dwa dni później coś mnie tknęło. Wysłałem jej krótką wiadomość: „Hej Babciu, wszystko w porządku?”
Ona nie odpowiedziała.
